login:

hasło:

zaloguj   |   rejestracja


Zapraszamy do galerii zdjęć "Łukta Dawniej".



16 Lipca 2017, godz: 19:11

Gdy myślę… Łukta. Molza by night (Molza nocą)


Gdy myślę… Łukta
(2017 rok – odcinek drugi)
Molza by night (Molza nocą)

      Kolejna refleksja o gminie Łukta.
      W tytule jest Molza nocą, ale zacznę od… dnia, a konkretnie od niedzielnego poranka – 9 lipca 2017 rok. Powyższe zdjęcie zrobiłem w centrum wsi, nieopodal Domu Pomocy Społecznej, przy pozostałości po dawnym mostku. Piękny widok, nie ma co! Przejeżdżający przez Molzę turyści-rowerzyści, a trochę ich jest, mają co podziwiać! Że też nie wstyd mieszkańcom, a przede wszystkim przedstawicielowi Rady Gminy i sołtysowi…

      Zdjęcie nr 2 – centrum Molzy, aż patrzeć się nie chce! Nieporządek teraz mogą „podziwiać” także turyści-kierowcy nierzadko jadący przez tę wieś. Podobno pod latarnią jest najciemniej i to pewnie dlatego „tubylcy” za naturalne i normalne uważają, że przecież Molza wygląda tak od zawsze, to niby czego mają się wstydzić…?
      Jednak największą atrakcją tej miejscowości jest Klub Molza (patrz kolejne zdjęcie).

                

      To w tym budyneczku-przystaneczku (i oczywiście w jego obrębie) skupia się życie „kulturalne” dzieci i młodzieży. Głównie nocne. A gdzieżby indziej, skoro najstarsi „odpowiedzialni” samorządowcy, już chyba nie pamiętają, kiedy w tej wsi była świetlica.
      To tu, w tej skromniutkiej chatce rozgrywają się najróżniejsze sceny typowe dla prowincjonalnej Polski. Tu pije się piwo i zakłóca porządek przede wszystkim nocą. Tu bez jakichkolwiek konsekwencji biegają psy i szczekają, ile tylko się da. Północ w tym miejscu to permanentny hałas. A kilkadziesiąt metrów dalej mieszka radny, a nieco dalej sołtys. I co? I nic! Kompletnie nic!
      Płyną lata, zmieniają się wójtowie, a Molza wciąż (szczególnie w weekendy) przypomina dawne, wyjęte spod prawa, miasteczko Dodge City w Kansas. Zastanawia bezczynność osób starszych. Szczególnie tych, których dzieci hasają do późnych godzin!
      Policja… Jak się wezwie to przyjeżdża z Ostródy, bo w Łukcie posterunek przeszedł do historii. Jednak niewiele to daje, bo panowie w mundurach są dość tolerancyjni.
      Wiem, że kij ma dwa końce. Wiem, że prawda zawsze jest w połowie. Zatem nie dziwię się młodym ludziom, że okupują budyneczek-przystaneczek, bo niby gdzie mają się podziać, szczególnie gdy pada deszcz?
      Kiedy młodzi mają się powygłupiać, jak nie w wieku kilkunastu lat? I niby wszystko jest oczywiste. Tyle tylko, że jarmarczna atmosfera ma miejsce w środku wsi, blisko DPS, i nie tylko ludzie z tego budynku chcieliby spać spokojnie.
      Zdarza się, że będąc w Molzie rozmawiam z gromadką przesiadujących na przystanku (niektórzy kłaniają mi się z daleka, ale są i tacy, którzy – po kilku piwach – potrafią beknąć mi do ucha), czasami proszę, aby nieco spuścili z tonu. Przeważnie skutkuje. Jednak to nie do mnie należy zaprowadzenie porządku w tej wsi, tym bardziej, że w ciągu kilku tygodni wpadam tu na dzień lub dwa.
      Mając skalę porównawczą z gminą pomorską, gdzie pracuję, nie do pomyślenia jest, aby w środku jakiejkolwiek wsi nocą panował taki hałas jak w Molzie (również motoryzacyjny).
      Mam nadzieję, że ktoś z lokalnej władzy z Łukty przeczyta moją kolejną refleksję i postara się coś zrobić dla młodzieży z Molzy. Mam duże, a właściwie to niekończące się wątpliwości, że może to uczynić obecny radny z tej wsi… Ale być może stać na to wójta i radę.

      PS Zapewniam Czytelników, że od teraz za każdym przyjazdem w moje rodzinne strony odwiedzę wieś za wsią, porozmawiam z ludźmi, zrobię kilka zdjęć. I tak oto dzięki mojej inwencji i lokalnemu patriotyzmowi (wykorzystując dar literacko-dziennikarski) powstanie niewielka historia jasnych i ciemnych stron miejscowości w gminie Łukta.
      Jestem absolutnie przekonany, że moje felietony zmuszą przyszłych kandydatów na wójta i radnych do sporego wysiłku i zobaczą oni swoją małą ojczyznę już nie w świetle małej, dogasającej latarki, a w strumieniu reflektora. I po otrzymaniu mandatu wezmą się do roboty, nie mówiąc przez cztery lata ani słowa o gruszkach i wierzbie…
      Pozdrawiam.

Stanisław Raginiak – RAS

© Tekst jest chroniony prawem autorskim.
Zabrania się kopiowania i wykorzystywania w całości lub we fragmentach bez zgody autora.



autor:gres edycja:gres wyświetleń: 744

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany!


komentarze:

Artykuł nie został jeszcze skomentowany.

 


copyright © lukta-city.pl
autor: Grzegorz Malinowski