login:

hasło:

zaloguj   |   rejestracja


Zapraszamy do galerii zdjęć "Łukta Dawniej".

7 Kwietnia 2012, godz: 12:07

Wesołego Alleluja!


Zdrowych, radosnych i spokojnych Świąt Wielkiej Nocy,
odpoczynku w rodzinnym gronie, tęczowych pisanek,
smacznego jajka, mokrego dyngusa,
a w koszyczku wielkanocnym samych niespodzianek,

życzy zespół Łukta-City


komentarze (0) Brak dodaj komentarz autor:gres edycja:gres

4 Kwietnia 2012, godz: 10:59

Gdy myślę… Łukta (15) - Wielkanoc (z toporkiem w tle)


Gdy myślę… Łukta
Wielkanoc (z toporkiem w tle)


          W niektórych dziedzinach i sprawach gmina Łukta jest konserwatywna, dlatego w dzisiejszej refleksji postanowiłem napisać dytyramb na cześć lokalnych strażaków. Bardziej może tych, którzy już odeszli do Krainy Wiecznych Nie-Pożarów, niż tych, którzy muszą od czasu do czasu chwycić za motopompę, wąż, sikawkę i pilarkę, bo albo trawy płoną palone bezmyślnie, albo zwarcie instalacji w stodole, albo grom z nieba wznieca ogień. Strażackie poświęcenie – w odczuciu niektórych tych mundurowych – jest dla nich pośmiertną ekspiacją. Możliwe, do końca na tym się nie znam. Na pewno jednak wierzę w wieczny żywot ludzkiej duszy. Strażackiej przede wszystkim, bo dla mnie ich walka z czerwonym kurem jest tożsama ze zmaganiem się z ogniem piekielnym!
          Łukciańskich strażaków cenię nie tylko za ich odwagę. Także za wierność tradycji kościelnej. Wszak to oni, jak pamiętam, chyba od zawsze, w Wielką Noc stoją na straży Grobu Chrystusa i trzymają wartę. Po dwóch szeregowych (może nawet i podoficerów) stoi po 20-30 minut na „baczność” i strzeże Grobu przed Złym. To bardzo trudne zadanie. Proszę dla sprawdzenia stanąć w takiej postawie i nie ruszać się 5 minut. Zrozumiecie Czytelnicy, że nie sposób to znieść. A co dopiero pół godziny!
          Dawniej, gdy w Łukcie był może jeden telewizor, no, może dwa, strażacy też pilnowali Grobu. Wśród nich byli moi sąsiedzi, wujkowie, starsi bracia stryjeczni i cioteczni. Wszyscy oni byli kochani, bo nam gówniarzom też czasem dali POSTAĆ. Szczególnie wtedy, gdy w remizie na dobre odchodziła gra w baśkę i pokera, a w ciasnej sali, od papierosów, w powietrzu można było powiesić siekierę. Do tego dochodziły opary i smród alkoholu. Do dziś nie mogę pojąć, jak zmieniano wartowników? Kto tak naprawdę pilnował Grobu. Do północy na pewno my, gówniarze, ale kto potem? Jako nastolatek kręciłem się miedzy stołami         rozhazardowanych poskramiaczy ognia. Pamiętam ich mętne oczy i zaciętość na twarzy. Liczyła się każda wygrana (a jeszcze bardziej przegrana) złotówka.
          W karcianej zawziętości nikt nie słuchał szefa, nie było chętnych do zmiany straży. Zatem sięgano po „rezerwę”, czyli po nas, młokosów. Ubierano nas w strażackie mundury, na głowy nakładano przyduże hełmy, a toporki dyndały nam do samej ziemi. Podnieconych i nieco wystraszonych prowadzono do kościoła i stawiano na „baczność” przy Grobie. Pamiętam, że niektórzy mdleli po kilkunastu minutach. Inni siadali w ławce, gdy było im słabo. Byli wśród nas i tacy, którzy potrafili wystać kwadrans a nawet dłużej. Tym też było ciężko, bo oprócz normalnej męczarni, rozśmieszani byli przez kolegów i koleżanki. Każde spojrzenie na kościół groziło paroksyzmem śmiechu. Dziewczyny puszczały oko, chłopacy robili durnowate miny (jak u Gombrowicza). Bywało, że „strażak” nie wytrzymał i zachichotał na cały kościół, to wtedy nie wiadomo skąd pojawiał się proboszcz Molitoris i trzymając w rękach pasek robił porządek…            
          „(Zbliżała się pora Paschy żydowskiej i Jezus udał się do Jerozolimy. W świątyni napotkał tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie oraz siedzących za stołami bankierów. Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powyrzucał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: „Weźcie to stąd, a nie róbcie z domu Ojca mego targowiska”. (…)” Ewangelia wg św. Jana.
          Bywało, że ksiądz wygonił młodzież z Domu Bożego. Miał też pretensje do najważniejszych strażaków, że dzieci stawiają przy grobie Chrystusa. Ogniomistrz jeden i drugi bił się w piersi, przepraszał. Molitoris przebaczał, a za rok wszystko było po staremu.
          Dziś, gdy bywam na mszy rezurekcyjnej przyznam, że z podziwem patrzę na dużą grupę łukciańskich strażaków (są w niej też ochotnicy z pobliskich wsi). W duchu gratuluję im konsekwencji. Niewątpliwie należy podkreślić to duże przywiązanie do tradycji. Mierzi mnie zawsze tylko w epilogu mszy, gdy proboszcz dziękuje strażakom i… organistemu. Lata płyną, a tu bez zmian. Może w tym roku będzie poprawnie.
          To tyle o strażakach z OSP Łukta.
          I jeszcze kilka zdań o beznadziejnych, nie tylko z powodu zimy, lokalnych drogach w mojej rodzinnej wsi. Ostatnio, gdy wjechałem samochodem do centrum, o mały włos nie straciłem podwozia. Dziura na dziurze! Fatalna wizytówka gminy! Myślę sobie, że może naczelna władza przeczyta tę refleksję i chociaż w święta zarumieni się ze wstydu. Wiem, wiem, te drogi nie są w gestii gminy. A co to mnie obchodzi. Wjeżdżam do Łukty, zatem drogi są Łukty, nie Ostródy, czy  Olsztyna. W innych gminach jakoś radzą sobie z dziurami!         
          I ostatni wątek na święta.
          Powstaje dom kultury. Miejmy nadzieję, że rozwój szeroko pojętej wiejskiej kultury nie zakończy się w mojej wsi w dniu inauguracji.
          Niestety, obawiam się, że przy obecnym potencjale intelektualnym i predyspozycjach osób odpowiedzialnych za tę materię w mojej rodzinnej gminie, na nic dobrego się nie zanosi.  

Stanisław Raginiak

© Tekst jest chroniony prawem autorskim.
Zabrania się kopiowania i wykorzystywania w całości lub we fragmentach bez zgody autora.

© Ilustacje: Grzegorz Malinowski



komentarze (4) gres: Z roku na rok giną nasze barwne tradycje. Być może przez to, że telewizja nas ogłupia i rozleniwia. Dzisiaj ważniejszym wydaje się złożenie życzeń na facebooku niż beztroskie oblewanie się wodą w Śmigus-dyngus, czy zabawa stukania się pisankami.
W większości obrzędy wielkanocne można poznać już tylko z opowieści.

Ktoś może mi powiedzieć: "takie czasy". Ale czy za te czasy nie odpowiadamy my sami?

Przyznaję się, że i ja w tym roku zaniedbałem trochę tradycję. Martwi mnie, że właściwie nikt tego nawet nie dostrzegł...

Cieszę się natomiast, że kolejny rok z rzędu udała mi się moja mała, przedświąteczna wyprawa po bazie nad rzekę.
dodaj komentarz autor:gres

30 Marca 2012, godz: 10:28

XIII Powiatowa Wystawa Rękodzieła Ludowego


fot. lukta.wm.pl

XIII Powiatowa Wystawa Rękodzieła Ludowego organizowana przez Urząd Gminy Łukta i Starostwo Powiatowe w Ostródzie.

Jak co roku w sali rehabilitacyjno-sportowej w Zespole Szkolno-Przedszkolnym w Łukcie wyeksponowana będzie Wystawia Rękodzieła Ludowego. Jak można przeczytać na ogłoszeniu: "Głównym celem Wystawy jest prezentacja zanikającej już, obrzędowej twórczości ludowej i rękodzieła ludowego, oraz zachęcenie dzieci, młodzieży i dorosłych do kultywowania tradycji ludowych i rękodzielniczych. Mamy nadzieję, że inicjatywa nasza przyczyni się również do popularyzacji twórczości ludowej i zintegruje jej zwolenników w powiecie."

Termin dostarczania prac przez naszych lokalnych artystów mija 30 marca 2012 roku o godz. 1600. Natomiast wystawę zwiedzać będzie można w dniach od 2 do 13 kwietnia 2012 roku. Ostatniego dnia, zakończenie wystawy uwieńczy uroczystość, podczas której wystawcom wręczone zostaną nagrody.


komentarze (0) Brak dodaj komentarz autor:gres

18 Marca 2012, godz: 11:13

"Babskie awantury"


       W minioną sobotę (17 marca 2012r.) po raz kolejny mogliśmy obejrzeć przedstawienie młodzieży szkolnej pt. "Babskie awantury" wystawione z okazji Dnia Kobiet. Autor oraz reżyser sztuki, Pan Maciej Maniewski, oraz jego podopieczni z koła teatralnego ponownie stanęli na wysokości zadania i zaprezentowali nam wyjątkowy i pełen profesjonalizmu spektakl. Podczas występu zaistniały drobne problemy techniczne, które nie dość, że dostarczyły większych emocji to również pokazały wyjątkowe przygotowanie aktorów oraz ich umiejętność improwizacji. Całe wydarzenie miało miejsce na sali rehabilitacyjno-sportowej w szkole w Łukcie.

      "Babskie Awantury" to sztuka, przy której mogliśmy naprawdę szczerze się pośmiać, a nawet i pośpiewać :)

       Przedstawienie cieszyło się ogromnym zainteresowanie, co widać było po sali zapełnionej po brzegi. Ludzie obecni w ten sobotni wieczór naprawdę świetnie się bawili.

       Dla tych, którzy nie mogli obejrzeć; informacja: sztuka będzie wystawiona po raz kolejny 24 marca (sobota) o godz. 19.00. Naprawdę gorąco zachęcamy do obejrzenia tej świetnej i pełnej humoru sztuki.

Zapraszam do galerii zdjęć


komentarze (2) autor: Jest reżyser i zarazem autor sztuki, są aktorzy, jest zadowolona widownia, będzie niedługo scena w nowo budowanym Domu Kultury. Czyli będzie teatr. dodaj komentarz autor:malina edycja:malina

14 Marca 2012, godz: 09:06

Gdy myślę… Łukta (14) - Taka miłość…


Gdy myślę… Łukta
Taka miłość…

         
          Przez kilkanaście lat grałem w zespole muzyczny w Łukcie. Najpierw jako 16-latek  na marakasach (duże grzechotki). Trząchałem nimi w remizie strażackiej na zabawach, na dancingach w „Kormoranie”, na potańcówkach we Florczakach, Wynkach, Dągu, Ramotach i Molzie. Oj, natrząchałem się. Proszę sobie wyobrazić takie trząchanie od ósmej wieczorem do piątej rano. Przez pierwsze grania tak weszło mi to w krew, że trząchałem rękoma nawet wtedy, gdy nie miałem marakasów. Jak Charlie Chaplin, gdy dokręcał śruby…
          Dopiero po roku usiadłem do prowizorycznej perkusji. Mój debiut splótł się z dożynkami w Koziej Górze. Grałem wtedy z bratem Andrzejem i dwoma Jaworszczakami, Edkiem i Witkiem. Mieliśmy grać od dwudziestej do szóstej. Szybko się okazało, że nasz repertuar wystarczy zaledwie na około dwie godziny. W sumie mieliśmy opracowanych trzynaście kawałków, od „Piękne życie spędzają kowboje” po „Nie płacz kiedy odjadę”. Rozwiązanie znaleźliśmy szybko, po prostu wydłużyliśmy czasowo utwory i w ten sposób grania mieliśmy na cztery godziny.
          W upływie czasu pomogli nam wtedy zabawowicze. Około północy wywiązała się bójka między mieszkańcami Koziej Góry a „gośćmi” z innych wsi. Walka na pieści, sztachety i brony trwała na tyle długo, że większość ludzi zapomniała, co graliśmy i najspokojniej w świecie mogliśmy znowu zacząć od „Piękne życie spędzają kowboje”. Pijane towarzystwo specjalnie nie przejmowało się ubogością naszej muzycznej propozycji. Owszem, ktoś czasem rzucił podczas słusznie należącej się nam przerwy, że mamy grać, albo oddać forsę, ale myśmy się tym nie przejmowali. W sytuacjach skrajnych wołaliśmy dyrektora, który popijał z kompanami w innym budynku. Szef pegeeru wgramoliwszy się na prozaiczną scenę szybko uspokajał towarzystwo, grożąc, że jak komuś nie podobają się muzykanty, to niech sobie radia posłucha. Bywało, że dyrektor najbardziej krewkich straszył zwolnieniem z pracy.
          No to graliśmy w Koziej Górze te swoje umpa-umpa, raz lepiej, raz gorzej. Czasem ja odwalałem solówkę, a ludzie tańczyli. Nieważne, że inne instrumenty milczały, istotny był rytm: um-ta-ta, albo bum-ta-ta…
          To właśnie podczas jednej z perkusyjnych solówek dostrzegłem dziewczynę wyjątkowej urody. Szybko przerwałem wywijanie pałkami i poprosiłem Edka, żebyśmy zagrali „Nie płacz kiedy odjadę” (muszę dodać, że do Koziej Góry przyjechaliśmy wozem konnym). Sentymentalny, ckliwy, wręcz dramatyczny utwór chyba zadziałał na dziewczynę, bo puściła do mnie oko. Chyba się jej spodobałem. W kolejnej przerwie podszedłem do niej i umówiłem się na spotkanie po dożynkowym graniu.
          Koledzy z zespołu wrócili do Łukty jakimś rozdygotanym, pordzewiały żukiem, a ja i Grażyna poszliśmy nad pobliskie jezioro. Siedzieliśmy jakiś czas bez słowa. W końcu ona powiedziała, że się we mnie zakochała od pierwszego wejrzenia. Ja powiedziałem jej to samo. Po tych słowach niestety zasnąłem ze zmęczenia. Po przebudzeniu zauważyłem, że jestem przykryty jakimś swetrem. W jego kieszeni znalazłem kartkę ze słowami: „Nie chciałam Cię budzić. Wracam do domu. Mieszkam w Ględach. Wiem, że jesteś z Łukty, jakoś Cię odnajdę”.
          Z trudem podniosłem się z ziemi, słońce stało wysoko. Wróciłem do wsi, z której do domu miałem ponad siedem kilometrów. W uszach ciągle słyszałem „Nie płacz kiedy odjadę”.
          Zatrzymałem się dopiero na mostku koło Chudego Dworu, napiłem się wody z rzeki. I wtedy usłyszałem: „Jak mogłeś zostawić mnie samą nad jeziorem?” Spojrzałem w stronę wielkiej wierzby. Grażyna, ubrana w białą suknię, poprawiała oburącz włosy. „To ty mnie zostawiłaś”, odpowiedziałem i próbowałem się do niej zbliżyć. Na próżno. Każdy mój krok oddalał ją o taką samą odległość. To było dziwne. Bardzo dziwne. Chciałem ją poprosić, by się nie ruszała. Ale ona wtedy rozłożyła szeroko dłonie i zmieniła się w łabędzia. Za moment poszybowała nad polami w stronę Komorowa. Pobiegłem za nią.
„Zamiast grać, położyłeś się za perkusją! Co ty sobie wyobrażasz?!”, nerwowo odezwał się Edek. „Czy nie widzisz, że ludzie się denerwują?”
Spojrzałem w stronę sali. Nie było ścian, podłogi. Tylko jezioro i łabędzie.  
                 

Stanisław Raginiak

© Tekst jest chroniony prawem autorskim.
Zabrania się kopiowania i wykorzystywania w całości lub we fragmentach bez zgody autora.

© Ilustacje: Grzegorz Malinowski




komentarze (1) autor: Jeżeli to była miłość to mam nadzieję, że usiłowałeś ją szukać dodaj komentarz autor:gres edycja:gres

9 Marca 2012, godz: 20:40

wywiad z zawodnikiem MUAY THAI – Bull Pitt TARANTULA


Wywiad z czołowym zawodnikiem sekcji MUAY THAI w Łukcie:
Bull Pitem Tarantulą

(pseudonim utworzony do wywiadu)

Pytania:

1. Witam, co się przyczyniło do trenowania przez Pana muay thai?, a nie np. szachów.

Lubię być aktywnym fizycznie, ból sprawia mi przyjemność, jestem tego zdania "Co Cię nie zabije to Cię wzmocni"

2. Jakie predyspozycje osobowościowe trzeba posiadać,  aby być dobrym fighterem ?

Na pewno trzeba mieć silną wolę, chęci, jak również trochę siły. Nie ma tu miejsca na strach.Dobrym fighterem nie staje się z dnia na dzień, potrzeba wytwałości i wiele wiader przelanego potu :P

3. Jak ocenia Pan poziom umiejętności kolegów, z którymi trenuje? Czy widać osoby z talentem?

Niektórzy koledzy, z którymi trenuje posiadają talent waleczny, kilka razy to odczułem na własnej skórze. Z treningu na trening poziom idzie w górę.

4. Co sprawia, że MMA jest tak bardzo popularną dyscypliną sportu?

Wiele się słyszy o walkach MMA w dzisiejszych czasach, ten sport jest coraz bardziej popularny i co raz wiecej osób przerzuca się na ten sport. Ponadto promocja w mediach robi bardzo dużo.

5. Czy planujesz udział w amatorskich zawodach? Jeżeli tak to w zawodach muay thai czy MMA ?

Jeśli się odbędą, możliwe, że wezmę udział. Bez różnicy czy MMA czy muay thai. Z tym, że tak naprawdę o walce w parterze mam mało pojęcia. W przypadku wystartowania w formule MMA unikał bym walki w parterze.

6. Czy sekcja muay thai przetrwa w Łukcie? Czy jak większość podobnych inicjatyw realizowanych u nas  rozpadnie się po 3-4 miesiącach?

Czas odpowie na to. Obawiam się, że w czasie wakacji odczujemy znaczne zmniejszanie się trenujących osób z powodu częstych imprez(:D), wyjazdów, itp...

7 .Dlaczego zapasy są tak mało popularne obecnie, przecież stanowią ważny fundament mieszanych sztuk walki?

Zapasy stają sie mniej popularne, media mało się interesują tym sportem, teraż wszędzie słyszy się o zawodnikach trenujących MMA, ju-jitsu, krav maga, Muay Thai...

8. Co myślisz o organizacji amatorskich zawodów Gminy Łukta? Czy trudno byłoby coś takiego zorganizować ?
 

Jest to możliwe i moim zdaniem zależy to od organizacji. Jestem za! jeżeli miałoby coś takiego powstać.

9. Co wpływa na to, iż w różnorodnych sztukach walki kobiety stanowią znaczącą mniejszość?

Myślę ,że sztuki walki potrafią być drastyczne, i może jest to przyczyną.

10. Proszę na koniec zachęcić kobiety z naszej gminy do uczestnictwa w waszej sekcji muay thai.

Hej dziewczęta!, chcecie być wysportowane?, a może chcecie przywalić swoim byłym? (:D), Jeśli tak to nie ma się czego wstydzić. Zacznijcie trenować bo warto!

 

BULL PIT TARANTULA pozdrawia USSSS



komentarze (5) obserwator: :P dodaj komentarz autor:wujek_dobra_rada edycja:gres

7 Marca 2012, godz: 10:12

Ocalmy naszą przeszłość!


  Historia jako dziedzina może nie wszystkim wydaje się atrakcyjna. Ale myślę, że ta bliższa, osobista, zwana wspomnieniami, zainteresuje każdego, zwłaszcza, jeśli dotyczy naszego wspólnego miejsca zamieszkania - gminy Łukta. Ocalmy naszą przeszłość od zapomnienia!

Jeśli masz w posiadaniu stare zdjęcia z Łukty (i okolic), przedstawiające znane miejsca, upamiętniające ważne wydarzenia lub nawet zdjęcia klasowe prosimy o skontaktowanie się z nami. Stwórzmy wspólną galerię bogatą we wspomnienia z życia w Łukcie. Miej własny wkład w tworzące się archiwum. Być może przyszłe pokolenia zaczerpną z niego inspirację.

A może posiadasz w swoim domowym archiwum stare materiały filmowe (kasety VHS), nagrane w Łukcie? Jeśli tak, prosimy o kontakt. Chętnie zamieścimy je na naszej stronie. Materiał zostanie skopiowany i jeśli zajdzie taka potrzeba, poddany obróbce i montażowi. Przykład tak przetworzonego filmu mamy już w galerii:
http://www.lukta-city.pl/index.php?id=komentarz&id_film=7


Uwaga: zarówno zdjęcia jak i filmy na kasetach nie będą poddawane żadnym fizycznym zmianom. Ewentualne modyfikacje dokonywane są wyłącznie na kopiach.

Niebawem na stronie zostanie zamieszczony materiał filmowy z programu telewizyjnego z udziełem wójta oraz przedstawicieli naszej gminy - "Nasz człowiek na urzędzie".

Film jest już dostępny pod tym linkiem


Posiadany przeze mnie materiał wydaje się jednak niepełny, ponieważ w mojej pamięci zapisały się występy naszych muzycznych zespołów w telewizyjnym studio, których tu zabrakło. Dlatego apeluję:

Jeśli ktoś z was nagrywał program "Nasz człowiek na urzędzie" na kasetę VHS, w którym zawarte są wspomniane przeze mnie występy, proszę o kontakt.

Film 2 jest już dostępny pod tym linkiem


PS. A pamiętacie, kiedyś w telewizji publicznej wyemitowany został pewien reportaż. Nie mogę przypomnieć sobie tytułu, choć nasuwa mi się hasło "szkoła biedy". W materiale, wywiadu udzielali ówcześni nauczyciele ze szkoły w Łukcie. Jeśli ktoś z was wie o jaki reportaż chodzi i być może jest w jego posiadaniu, proszę o kontakt.

Wspaniale by było przypomnieć sobie tamte czasy.

Kontakt: lukta-city@wp.pl
lub formularz kontaktowy


komentarze (3) gres: Informuję, że jestem już w posiadaniu drugiej części programu "Nasz człowiek na urzędzie". Postaram się w najbliższym czasie zmontować oraz wrzucić materiał na stronę. dodaj komentarz autor:gres edycja:gres

15 Lutego 2012, godz: 11:39

Konkurs 5!


To już koniec tej serii konkursów historycznych. Zwycięzcy ogłoszeni, nagrody rozdane (lub są w trakcie dostarczania). Dla tych, którzy nie zdążyli wziąć udziału w konkursach lub za nimi nie przepadają, a bardzo chcą zdobyć książkę "Łukta 1945-1970" informuję: książki można nabyć u Katarzyny Miszczuk przy ul. Ostródzkiej 10.

 

Weź udział w konkursie! Do wygrania książka Mariana Jaworskiego "Łukta 1945-1970". Żeby ją zdobyć wystarczy prawidłowo odpowiedzieć na pytanie konkursowe związane ze zdjęciem poniżej:

Pytanie brzmi:
"Jaka instytucja mieściła się w budynku przedstawionym
na zdjęciu
 ?"

Konkurs zakończony.

Zwycięzca: Jolanta Szyłejko
Gratulujemy.

prawidłowa odpowiedź: przedszkole.

Odpowiedź proszę wysyłać e-mailowo na adres lukta-city@wp.pl. W tytułe wiadomości należy umieścić "Konkurs 4". Uwaga, nagrodę otrzyma osoba, która jako pierwsza nadeśle prawidłową odpowiedź! To już ostatni konkurs w tej serii. Dlatego nie zwlekaj! Zwycięzcę ogłosimy w treści tej wiadomości! W treści podaj swój pseudonim z Łukta-City lub imię i nazwisko, które potrzebne są do ogłoszenia zwycięzcy.

Zwycięzca uzyska instrukcje e-mailowo, jak odebrać nagrodę.
Konkurs realizowany dzięki Marianowi Jaworskiemu


komentarze (2) autor: pozostało jeszcze allegro dodaj komentarz autor:gres edycja:gres

13 Lutego 2012, godz: 13:14

Konkurs 4!


Weź udział w konkursie! Do wygrania książka Mariana Jaworskiego "Łukta 1945-1970". Żeby ją zdobyć wystarczy prawidłowo odpowiedzieć na pytanie konkursowe związane ze zdjęciem poniżej:

Pytanie brzmi:
"Gdzie wykonano zamieszczone zdjęcie?"

Konkurs zakończony.

Zwycięzca: Robert D
Gratulujemy.

prawidłowa odpowiedź: Zdjęcie wykonano na schodach parafii ewangielicko-metodystycznej w Łukcie (ulica ostródzka).

Odpowiedź proszę wysyłać e-mailowo na adres lukta-city@wp.pl. W tytułe wiadomości należy umieścić "Konkurs 4". Uwaga, nagrodę otrzyma osoba, która jako pierwsza nadeśle prawidłową odpowiedź! Dlatego nie zwlekaj! Zwycięzcę ogłosimy w treści tej wiadomości! W treści podaj swój pseudonim z Łukta-City lub imię i nazwisko, które potrzebne są do ogłoszenia zwycięzcy.

Zwycięzca uzyska instrukcje e-mailowo, jak odebrać nagrodę.
Konkurs realizowany dzięki Marianowi Jaworskiemu


komentarze (2) autor: Z lewej strony zdjęcia ks. sup. Eugeniusz Mroczyński/zmarł w czerwcu 2009 w Ostródzie/ Po nim w 1972 roku parafię objął chyba Marian Sontowski dodaj komentarz autor:gres edycja:gres

12 Lutego 2012, godz: 17:14

Pokażmy mieszkańcom Naszej gminy "jak to kiedyś było".


Jeśli masz w posiadaniu stare zdjęcia z Łukty (i okolic), przedstawiające znane miejsca, upamiętniające ważne wydarzenia lub nawet zdjęcia klasowe, prześlij je nam na e-maila lukta-city@wp.pl (w postaci skanów). Jeśli nie masz w posiadaniu skanera, sfotografuj zdjęcia cyfrowym aparatem fotograficznym (im lepsza jakość tym lepiej).

O ile to możliwe, zdjęcia powinny posiadać opis (w razie wątpliwości co przedstawiają - choć nie jest to konieczne). Zdjęcia umieszczone na naszej stronie będą podpisane tj. z czyjego albumu pochodzą lub kto je nadesłał. Właściciel fotografii może oczywiście zachować anonimowość jeśli sobie tego zażyczy.


Istnieje również możliwość spotkania się z jednym z naszych moderatorów w celu przekazania zdjęcia. Ze swojej strony zapewniamy szybkie skanowanie i zwrócenie zdjęć w nienaruszonym stanie właścicielowi.
kontakt: lukta-city@wp.pl

Przeszukaj swoje stare archiwa i przyłącz się do powstania największej galerii zdjęć dawnej Łukty. Pokażmy młodym mieszkońcom Naszej gminy i przypomnijmy starszym "jak to kiedyś było".


komentarze (1) autor: Ocalmy naszą przeszłość od zapomnienia, szczególnie w momencie kiedy jeszcze żyją mieszkańcy pamiętający co zdjęcia przedstawiają. Dajcie szansę, żeby również inni cieszyli się Waszą przeszłością. Marzy mi się wydanie albumu z tego typu zdjęciami. Niektóre gminy współfinansują tego typu projekty ze środków Unii Europejskiej w ramach Osi 4 Leader Program Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007 - 2013, działanie 413 "Wdrażanie lokalnych Strategii rozwoju" dodaj komentarz autor:gres edycja:gres

11 Lutego 2012, godz: 16:17

Konkurs 3!


Weź udział w konkursie! Do wygrania książka Mariana Jaworskiego "Łukta 1945-1970". Żeby ją zdobyć wystarczy prawidłowo odpowiedzieć na pytanie konkursowe związane ze zdjęciami poniżej:

Pytanie brzmi:
"Jaka instytucja mieściła się w budynku przedstawionym
na zdjęciu po 1945 roku
?"

Konkurs zakończony.

prawidłowa odpowiedź: W budynku mieściła się część Szkoły Podstawowej w Łukcie w tym:
biblioteka, pracownia techniczna, oraz klasy.

Odpowiedź proszę wysyłać e-mailowo na adres lukta-city@wp.pl. W tytułe wiadomości należy umieścić "Konkurs 3". Uwaga, nagrodę otrzyma osoba, która jako pierwsza nadeśle prawidłową odpowiedź! Dlatego nie zwlekaj! Zwycięzcę ogłosimy w treści tej wiadomości! 

Zwycięzca uzyska instrukcje e-mailowo, jak odebrać nagrodę.
Konkurs realizowany dzięki Marianowi Jaworskiemu


komentarze (5) autor: Budynek przed modernizacją miał inny wygląd co jest pokazane w książce będącej nagrodą. Należy dodać, że miał również oddzielne wejście od strony rzeki, do salki w której odbywały się lekcje religii. W budynku była też kuchnia w której podgrzewano dzieciom mleko. Była tez piwnica wykorzystywana do przechowywania okopowych przez Pana Wacława Kur. dodaj komentarz autor:gres edycja:gres

9 Lutego 2012, godz: 13:09

Gdy myślę... Łukta (13) - Zdjęcie


Gdy myślę… Łukta
Zdjęcie

         
          Mrozy, które ostatnio nam dokuczają, źle wpływają na samopoczucie człowieka. Ja, który przecież podjąłem się pisania Refleksji na portalu Grzegorza, też źle je znoszę. Nie mobilizowały mnie do wymyślenia kolejnego odcinka. Czytając niełatwą książkę F. Collins`a Język Boga czasami byłem zły na siebie, że Grzegorz czeka (i pewnie nikt inny), a ja zasypuję gruszki w popiele. Jakoś (przez to lodowate zimno) nie miałem ciekawego tematu. Hm, a może tematy były, tylko nie mogłem dokonać wyboru.
          Dziś, środa 8 lutego. Dzień osobniczy. Temat znalazł się sam. A właściwie nie sam, tylko podpowiedział mi go (właśnie)… Grzegorz. Po południu otrzymałem od niego zdjęcie z… 1957 roku! Zdjęcie pierwszej klasy, do której uczęszczałem! Nie będę pisać, ile lat minęło. Zresztą, łatwo policzyć… (Niedługo pewnie przyjdzie mi się żegnać z tym światem…). Żartuję. Wdzięczny jestem G. Malinowskiemu. Nie wiem, kto wykonał fotografię. Jeśli jednak jest autor, to bardzo, bardzo mu dziękuję. To dla mnie wielka pamiątka.
          Moja klasa… Patrzę na zdjęcie i nie wszystkich poznaję, nie wszystkich sobie przypominam. Z przyczyn jakby oczywistych najszybciej rozpoznałem chłopaków: Edka Jaworskiego, Zdziśka Balcera, któregoś z Gosików (ale którego?), Zygmunta Kowalewskiego, Ryśka Nowickiego i… nie pamiętam kto jeszcze chodził do klasy, do budynku którego już nie ma (na jego miejsce stawiany jest dom kultury). Dziewczyny… na pewno Janina Szostak, Alina Kawczyńska, Irena Nitsche, Irena Aleksandrowicz, Brygida Popowska, była też Teresa Łojewska. Tyle ich pamiętam… Kiepska pamięć. Jednak, chyba każdy się ze mną zgodzi, w pierwszej klasie głównie spędza się czas z kolegami.
          O Edku Jaworskim już pisałem na tych łamach. Był moim najlepszym kolegą przez podstawówkę i później, aż do dnia samobójstwa w wieku osiemnastu lat. Zdziśka Balcera lubiłem. Spotykam go jeszcze i dziś, gdy drogą (ale nie asfaltową) wędruję z Łukty do Molzy. Czasami jedzie ciągnikiem, innym razem jest woźnicą. Bywa, że zamienimy kilka słów. Kiedyś mu powiedziałem, że jak wygram w totolotka to kupię ich stary dom pod lasem. Wymarzone miejsce dla mnie. Mrzonka się oddala, bo jakoś nie mogę skreślić „szóstki”. Który to z Gosików? – pojęcia nie mam. Było kilku braci. Ja najczęściej rozmawiałem z tym, który naprawiał telewizory i radia, chyba Edek…? Ale głowy nie dam, że chodziłem z nim do pierwszej klasy. Zygmunt Kowalewski, wtedy syn prezesa geesu, jakoś nie za bardzo zapisał się w mojej pamięci. Może dlatego, że świętej pamięci nauczyciel, matematyk Paul Podralski zmuszał nas do rywalizacji z jego przedmiotu. Raz wygrywał Zygmunt, raz ja. To pewnie przez to, nigdy nie zakwitła we mnie sympatia do tego kolegi. Rysiek Nowicki… o, tu jest sporo do napisania. Z podstawówki pamiętam go mało, ale nasze drogi zeszły się później. Byliśmy przez kilka lat naprawdę dobrymi kolegami. Ceniłem poczucie humoru Ryszarda, miał oryginalne pomysły (na przykład unicestwianie kijem żab nad Budką). Polowaliśmy też wieczorami na bezpańskie psy. Z wypchanymi kamieniami kieszeniami przechadzaliśmy się po wsi i jak któryś kundel przebiegł obok… to zaraz był kulawy. Ryszarda spotkałem w Ostródzie po prawie trzydziestu latach. Coś tam mieliśmy sobie do powiedzenia. Ale niewiele.
          Gdy dziś jestem w Łukcie, niestety nie spotykam nikogo z mojej klasy. Czas rozprowadził nas na wszystkie strony świata. Prawidłowość. Wspominając nie płaczę za moją pierwszą klasą. Głównie dlatego, że niewiele mnie z nią dziś wiąże. (Oprócz dziś otrzymanej fotografii.) Z innymi, drugą, trzecią, czwartą, itd. tyle samo.
Myśląc o podstawówce przypominam sobie moje częste konflikty z nauczycielami, szczególnie z jedną panią, ale ona już nie żyje. A o nieobecnych mówi się tylko dobrze.
W  ogóle, na tyle, na ile pamiętam, niewiele było chłopaków-oryginałów w mojej wsi. Może dlatego, że ustrój socjalistyczny (komunistyczna szkoła) trzymał wszystkich krótko. Milicjanci, kiedy już miałem naście lat, ganiali nas za długie włosy… Był taki jeden mundurowy, urodzony sadysta, nazywał się Garbacz. Pamiętam, jak bez specjalnego powodu okładał pałką podpitego gospodarza lub młodzieńca, który źle na niego spojrzał. O, nigdy więcej dyktatury! Cieszcie się młodzi ludzie, że dziś macie wolność! Myśmy jej nie mieli. Taki nieuk-milicjant (a było ich w Łukcie wielu) praktycznie rządził wsią, jak jakiś walnięty szeryf z Dage City. Wiele było kawałów o tych nieukach, jeden napiszę.
          Dwóch milicjantów pojechało do wypadku. Samochód rozjechał rowerzystę. Jeden gliniarz mówi do drugiego: – Wyciągaj notatnik i pisz… rower pod samochodem… jedna ręka oderwana… druga wisi… głowa koło krawężnika…
          – Ty… jak się pisze… krawężnik?
          Tamten, kopnąwszy głowę, dodaje: – Napisz… w rowie…
          Oj, mieliśmy kretynów.
          Z klasy pierwszej przeszedłem do socjalistycznych organów ścigania. Widać służby bardziej utkwiły mi głowie. A wracając jeszcze do podstawówki dodam, że gdy byłem chyba w piątej klasie do Łukty przyszła nowa nauczycielka. Była taka piękna, że zakochałem się w niej od… pierwszej lekcji. Naturalnie, o tej wielkiej miłości ona nigdy się nie dowiedziała. O, nie policzyłbym nocy, w których mi się śniła... Łudziłem się (przy moim wtedy skromnym potencjale intelektualnym), że jak podrosnę to się jej oświadczę. Zapomniałem o jednym, że jej też przybywało lat. Akurat skończyłem osiemnaście lat, powoli (w myślach) wybierałem dla niej kwiaty z ogrodu, gdy do wsi sprowadził się lekarz weterynarii, i ani się spostrzegłem, a nauczycielka została jego żoną. W akcie zemsty chciałem podpalić kościół, by nie dopuścić do małżeństwa. Jednak bałem się… Nie tyle może kary bożej, co więzienia… Od starszych kolegów w Łukcie, którzy już siedzieli w pierdlu, słyszałem rzeczy tak straszne, że wyrzuciłem zapałki do przecinającej wieś rzeki...
          I to było najsmutniejsze (niespełniona miłość) moje doświadczenie z rodzinnej wsi. Nie tylko z okresu dzieciństwa, ale i młodości.
          Fotografia przesłana przez Grzegorza przywołała w pamięci dawne obrazy.
          Normalne.
          Nienormalne w tym wszystkim jest jednak to, że to już tyle lat minęło.
          Miał rację Goethe mówiąc, że życie to chwila.
          Dlatego warto szanować każdy dzień. I – jak mówią Niemcy – „Powinniśmy żyć tak, aby każdego dnia było w nim choć trochę niedzieli.”  

                 

Stanisław Raginiak

© Tekst jest chroniony prawem autorskim.
Zabrania się kopiowania i wykorzystywania w całości lub we fragmentach bez zgody autora.

© Ilustacje: Grzegorz Malinowski




komentarze (6) autor: O milicjancie Garbaczu, który po odejściu ze służby pracował jako magazynier w GS Biesal pisze w książce "Mówią domy Biesala" Wojciech Weyman dodaj komentarz autor:gres edycja:gres

8 Lutego 2012, godz: 14:07

Konkurs 2!


Weź udział w konkursie! Do wygrania książka Mariana Jaworskiego "Łukta 1945-1970". Żeby ją zdobyć wystarczy prawidłowo odpowiedzieć na pytanie konkursowe związane ze zdjęciem poniżej:

Kliknij na zdjęcie by je powiększyć

Pytanie brzmi:
"Jaki rocznik jest przedstawiony na zdjęciu klasowym?"

Podpowiedź:
W odgadnięciu rocznika powinna pomóc wam osoba w białej marynarce (na zdjęciu), dzisiejszy autor wielu wierszy.

Konkurs zakończony.

Zwycięzcą jest użytkownik
Gratulujemy.

prawidłowa odpowiedź: rocznik 1952.

Odpowiedź proszę wysyłać e-mailowo na adres lukta-city@wp.pl. W tytułe wiadomości należy umieścić "Konkurs 2". Uwaga, nagrodę otrzyma osoba, która jako pierwsza nadeśle prawidłową odpowiedź! Dlatego nie zwlekaj! Zwycięzcę ogłosimy w treści tej wiadomości! 

Zwycięzca uzyska instrukcje e-mailowo, jak odebrać nagrodę.
Konkurs realizowany dzięki Marianowi Jaworskiemu


komentarze (5) autor: Po cichu liczyłem, że tego typu zdjęcie może wywołać powyższą refleksje nad upływającym czasem. W ubiegłym roku jedna z uczestniczek zjazdu absolwentów powiedziała "coraz częściej oglądam się za siebie i zaczynam wspominać". Może szkoła w Łukcie zorganizuje latem zjazd absolwentów, uwzględniając szkołę w Mostkowie i nie istniejące szkoły w Molzie, Ramotach. W przedstawionym na zdjęciu roku szkolnym 1959/1960 nauczycielami byli: Dudek Teresa, Kwiatkowska Barbara, Podralski Paweł, Kwiatkowski Zdzisław, który zastąpił Feliksa Pyrzanowskiego. Kierownikiem liczącej 170 uczniów szkoły był Mieczysław Lewandowski dodaj komentarz autor:gres edycja:gres

6 Lutego 2012, godz: 18:22

Konkurs!


Weź udział w konkursie! Do wygrania książka Mariana Jaworskiego "Łukta 1945-1970". Żeby ją zdobyć wystarczy prawidłowo odpowiedzieć na pytanie konkursowe związane ze zdjęciem poniżej:

Pytanie brzmi:
"Podaj nazwę wsi, w której znajduje się ten budynek
i jaka instytucja miała w nim siedzibę."

Konkurs zakończony.

Zwycięzcą jest użytkownik
Gratulujemy.

W przypadku nie otrzymania od nas listu e-mail, zwycięzca proszony jest o kontakt na adres redakcyjny lukta-city@wp.pl

Odpowiedź proszę wysyłać na adres lukta-city@wp.pl. W tytułe wiadomości należy umieścić "Konkurs". Uwaga, nagrodę otrzyma osoba, która jako pierwsza nadeśle prawidłową odpowiedź! Dlatego nie zwlekaj! Zwycięzcę ogłosimy w treści tej wiadomości! 

Zwycięzca uzyska instrukcje e-mailowo, jak odebrać nagrodę.
Konkurs realizowany dzięki Marianowi Jaworskiemu


komentarze (4) autor: Gratulacje dla zwycięzcy i podziękowania dla Pana Tadeusza Smyk za udostępnienie zdjęcia.Prezentowane zdjęcie pochodzi ze zbioru Pana Tadeusza Smyk, którego babcia Pani Monika Kowalkowska była nauczycielką w Szkole Podstawowej w Molzie. dodaj komentarz autor:gres edycja:gres

27 Stycznia 2012, godz: 13:21

Co podobało Ci się najbardziej [...]? - wyniki sondy


 

Dołączając do podsumowań tegorocznej akcji WOŚP w Łukcie, przeprowadziliśmy małe badanie - sondę - odnośnie odbioru poszczególnych punktów programu przez naszych użytkowników.

O co dokładnie pytaliśmy: "Co podobało Ci się najbardziej na XX finale WOŚP-u?"
Oto warianty odpowiedzi wraz z procentowymi wynikami:

Dyskoteka w szkole - 13%
Kino dla dzieci - 1.4%
Bal dla dzieci - 2.9%
Atrakcje "Bartbo" - 56.5%
niedzielny finał - 26.1%

Według naszych internautów atrakcje "Bartbo" były najciekawszym wydarzeniem tegorocznej akcji. Na drugim miejscu uplasował się niedzielny finał, który jak zwykle przyciągnął i zgromadził największą liczbę darczyńców.


komentarze (0) Brak dodaj komentarz autor:gres edycja:gres

                                      
                                      
                             

 


copyright © lukta-city.pl
autor: Grzegorz Malinowski