login:

hasło:

zaloguj   |   rejestracja


Dostępna jest retransmisja z XXXVII Sesji Rady Gminy Łukta z 30 czerwca link

4 Sierpnia 2017, godz: 19:23

Rozkład jazdy został zmieniony


Witamy! Po wielu miesiącach (a może latach) odświeżyliśmy rozkłady jazdy "okejek" przewoźników "U Grzesia" oraz "Lipnicki". Mamy nadzieję, że tym razem wszelkie zmiany w rozkładach będą aktualizowane na bieżąco, gdyż są to linki bezpośrednie do stron przewoźników. Pozdrawiamy serdecznie i przepraszamy za niedogodności związane z nieaktualnymi rozkładami - zespół Łukta-City.


komentarze (0) Brak dodaj komentarz autor:gres edycja:gres

1 Sierpnia 2017, godz: 08:42

Gdy myślę... Łukta (20). Odnowienie kościoła


Odnowienie kościoła


     Moje spotkania z księdzem proboszczem Jerzym Malewickim trwają już prawie trzy lata. Oczywiście są sporadyczne i najczęściej – jak to się mówi kolokwialnie – z marszu. Bo przecież nie bywam w rodzinnych stronach co tydzień, a wyjazd z Grudziądza nie zawsze mogę wcześniej zaplanować, chociażby z przyczyn zawodowo-literackich. Naturalnie wiosną i latem częściej zaglądam do gminy Łukta, aniżeli jesienią i zimą.
     Jakoś nie mogę sobie przypomnieć jak doszło do naszego pierwszego spotkania. Pewnie to był przypadek, a może… zrządzenie losu, jak ten felieton, o którym jeszcze tydzień temu w ogóle nie myślałem, a tu raptem…
     Zanim zdradzę główny powód dzisiejszego pisania, powtórzę generalnie znane wszystkim zdanie, że w życiu nie ma przypadków. Oto kolejny felieton ukazuje się na kilka tygodni przed odpustem w parafii p.w. Matki Boskiej Częstochowskiej. Parafialne święto będzie miało miejsce 26 sierpnia, suma o godz. 12:00, a po niej koncert zespołu poezji śpiewanej Laudas. Posłuchamy utworów do wierszy świętego Jana Pawła II i księdza Jana Twardowskiego.
     No, a teraz czas najwyższy zdradzić źródło, pretekst, asumpt (jak kto woli…) do napisania tego felietonu. Pewnie ci, którzy od lat czytają moje „historyjki” na portalu Grzegorza Malinowskiego, w tym momencie zaczynają wietrzyć jakąś skromniutką sensację. Nic z tego.
     Gdy w sobotę 28 lipca przy kawie rozmawiałem z proboszczem na plebanii, ni stąd ni zowąd napomknąłem o odnowie kościoła. Że bardzo się cieszę z tego powodu, bo czas po temu był chyba najwyższy. Chyba każdy parafianin od lat zauważał, że ten Dom Boży wymaga technicznej naprawy. I tak się stało.

      Nawet poszliśmy z kapłanem do kościoła, chciałem rzucić okiem na prace remontowe, zobaczyć jak znikają ze ścian postacie świętych, jak do historii przechodzą najróżniejsze plastyczne rozwiązania. Tydzień, dwa i kościół będzie inny, piękniejszy i czyściejszy. A remont ścian i sufitu współgrać będzie z nowymi ławkami.
     Dla kogoś, kto nie ma wrażliwej duszy, remont Domu Bożego jest jakby naturalnym wydarzeniem. Jednak nie dla mnie.
     Przez chwilę patrzyłem spod chóru w stronę ołtarza…
     Wiedziałem, że nowa farba zakryje coś, co jest dla mnie ważne. Przecież przyzwyczaiłem się do świętych postaci, barwnych kwadratów na suficie, a nawet pewnej szarości, która przez upływający czas brała we władanie wnętrze świątyni.
     Proboszcz powiedział, że ostatni remont był w latach dziewięćdziesiątych. Jakoś tego
nie pamiętam.
     Siedząc w ławce i czekając na rozpoczęcie mszy w ostatnią niedzielę minionego już lipca, odniosłem wrażenie, że wszystko co widzę na ścianach i suficie jest tu od zawsze, od mojego dzieciństwa, a bardziej może od wczesnej młodości.
     Kościół w Łukcie jest dla mnie ważny i potrzebny mi. Tu przystąpiłem do komunii świętej, tu byłem bierzmowany, tu ślubowałem.
     W tym kościele, jako chłopak i młodzieniec stałem przy grobie Chrystusa w Wielkanoc. Przez kilka godzin raz w roku byłem… strażakiem, a właściwie to STRAŻNIKIEM PANA JEZUSA. I pamiętam, że kiedyś podczas tej jakże ważnej adoracji pomyślałem sobie tak: Panie Jezu, ja Ciebie pilnuję dziś, a Ty pilnuj mnie przez całe życie.
     Stojąc wtedy z toporkiem i w hełmie na głowie zastanawiałem się, czy aby nie zgrzeszyłem w noc poprzedzającą Zmartwychwstanie Pana Jezusa.
     Nie mogąc sobie poradzić z myślami, o tym swoim zdaniu powiedziałem ojcu, który był bardzo religijny. Tato długo mi się przyglądał, a w końcu powiedział, że byłem zbyt śmiały w swoich rozmyślaniach. – Jednak – dodał – Pan Bóg lubi odważnych, bo to przecież przede wszystkim oni czynią świat lepszym, zmieniają go. Synu, najważniejsze jest to, aby odwaga szła w parze z rozsądkiem – zakończył.
     Nie od razu go zrozumiałem, bo byłem zbyt młody. Jednak na tyle byłem już oczytany, że w końcu po kilku tygodniach dotarły do mnie słowa taty.
     W ostatnią niedzielę lipca stałem obok księdza Jerzego i przez chwilę patrzyłem spod
chóru w stronę ołtarza…
     Pomyślałem, że kiedy teraz przyjdę do kościoła, będzie już inny. Zamalowanych zostanie wiele lat nie tylko moich modlitw w tej świątyni, ale także wspomnień. Bo farby często są dla mnie utrapieniem, nie lubię remontów, wszak zabierają mi coś, do czego się przyzwyczaiłem.
     Gdy tak patrzyłem w stronę ołtarza pomyślałem w końcu, że nie powinienem być smutny. Miesiąc, dwa i przywyknę do nowej barwy, jasnej, jak usłyszałem od proboszcza.
     A kiedy przyjdę na mszę i dyskretnie rozejrzę się dokoła, to pewnie kolejny raz pomyślę o moim najlepszym koledze z Łukty, Edku Jaworskim, który w wieku piętnastu lat pięknie grał w tym kościele na organach. Mówiono o nim, że to wielki muzyczny talent. Niewielu miejscowych tak myślało, ale chyba mieli rację.
     Ten wielki talent Edka musiał chyba też zauważyć sam Pan Bóg, bo tak szybko zabrał do nieba mojego przyjaciela, że nawet nie zdążyłem się z nim pożegnać. A zawsze obiecaliśmy sobie z Edkiem, że kto jak kto, ale my dwaj z Łukty to zawsze znajdziemy czas na ewentualne pożegnanie. – Nawet, gdyby któryś z nas miał iść na koniec świata – mówił
mój najlepszy kolega, pochowany w Łukcie na cmentarzu w 1970 roku.
     –
     Po chwili opuściliśmy z proboszczem kościół.
     Dochodząc do plebanii czułem, że dziś już niewiele słów mam do powiedzenia księdzu Jerzemu.

     Chyba coś dostrzegł w moje twarzy, bo rzekł: – Coś pan posmutniał, panie Stanisławie.

Stanisław Raginiak – RAS

© Tekst jest chroniony prawem autorskim.
Zabrania się kopiowania i wykorzystywania w całości lub we fragmentach bez zgody autora



komentarze (0) Brak dodaj komentarz autor:gres edycja:gres

31 Lipca 2017, godz: 10:05

Wieczór Poezji



komentarze (0) Brak dodaj komentarz autor:gres

16 Lipca 2017, godz: 19:11

Gdy myślę… Łukta. Molza by night (Molza nocą)


Gdy myślę… Łukta
(2017 rok – odcinek drugi)
Molza by night (Molza nocą)

      Kolejna refleksja o gminie Łukta.
      W tytule jest Molza nocą, ale zacznę od… dnia, a konkretnie od niedzielnego poranka – 9 lipca 2017 rok. Powyższe zdjęcie zrobiłem w centrum wsi, nieopodal Domu Pomocy Społecznej, przy pozostałości po dawnym mostku. Piękny widok, nie ma co! Przejeżdżający przez Molzę turyści-rowerzyści, a trochę ich jest, mają co podziwiać! Że też nie wstyd mieszkańcom, a przede wszystkim przedstawicielowi Rady Gminy i sołtysowi…

      Zdjęcie nr 2 – centrum Molzy, aż patrzeć się nie chce! Nieporządek teraz mogą „podziwiać” także turyści-kierowcy nierzadko jadący przez tę wieś. Podobno pod latarnią jest najciemniej i to pewnie dlatego „tubylcy” za naturalne i normalne uważają, że przecież Molza wygląda tak od zawsze, to niby czego mają się wstydzić…?
      Jednak największą atrakcją tej miejscowości jest Klub Molza (patrz kolejne zdjęcie).

                

      To w tym budyneczku-przystaneczku (i oczywiście w jego obrębie) skupia się życie „kulturalne” dzieci i młodzieży. Głównie nocne. A gdzieżby indziej, skoro najstarsi „odpowiedzialni” samorządowcy, już chyba nie pamiętają, kiedy w tej wsi była świetlica.
      To tu, w tej skromniutkiej chatce rozgrywają się najróżniejsze sceny typowe dla prowincjonalnej Polski. Tu pije się piwo i zakłóca porządek przede wszystkim nocą. Tu bez jakichkolwiek konsekwencji biegają psy i szczekają, ile tylko się da. Północ w tym miejscu to permanentny hałas. A kilkadziesiąt metrów dalej mieszka radny, a nieco dalej sołtys. I co? I nic! Kompletnie nic!
      Płyną lata, zmieniają się wójtowie, a Molza wciąż (szczególnie w weekendy) przypomina dawne, wyjęte spod prawa, miasteczko Dodge City w Kansas. Zastanawia bezczynność osób starszych. Szczególnie tych, których dzieci hasają do późnych godzin!
      Policja… Jak się wezwie to przyjeżdża z Ostródy, bo w Łukcie posterunek przeszedł do historii. Jednak niewiele to daje, bo panowie w mundurach są dość tolerancyjni.
      Wiem, że kij ma dwa końce. Wiem, że prawda zawsze jest w połowie. Zatem nie dziwię się młodym ludziom, że okupują budyneczek-przystaneczek, bo niby gdzie mają się podziać, szczególnie gdy pada deszcz?
      Kiedy młodzi mają się powygłupiać, jak nie w wieku kilkunastu lat? I niby wszystko jest oczywiste. Tyle tylko, że jarmarczna atmosfera ma miejsce w środku wsi, blisko DPS, i nie tylko ludzie z tego budynku chcieliby spać spokojnie.
      Zdarza się, że będąc w Molzie rozmawiam z gromadką przesiadujących na przystanku (niektórzy kłaniają mi się z daleka, ale są i tacy, którzy – po kilku piwach – potrafią beknąć mi do ucha), czasami proszę, aby nieco spuścili z tonu. Przeważnie skutkuje. Jednak to nie do mnie należy zaprowadzenie porządku w tej wsi, tym bardziej, że w ciągu kilku tygodni wpadam tu na dzień lub dwa.
      Mając skalę porównawczą z gminą pomorską, gdzie pracuję, nie do pomyślenia jest, aby w środku jakiejkolwiek wsi nocą panował taki hałas jak w Molzie (również motoryzacyjny).
      Mam nadzieję, że ktoś z lokalnej władzy z Łukty przeczyta moją kolejną refleksję i postara się coś zrobić dla młodzieży z Molzy. Mam duże, a właściwie to niekończące się wątpliwości, że może to uczynić obecny radny z tej wsi… Ale być może stać na to wójta i radę.

      PS Zapewniam Czytelników, że od teraz za każdym przyjazdem w moje rodzinne strony odwiedzę wieś za wsią, porozmawiam z ludźmi, zrobię kilka zdjęć. I tak oto dzięki mojej inwencji i lokalnemu patriotyzmowi (wykorzystując dar literacko-dziennikarski) powstanie niewielka historia jasnych i ciemnych stron miejscowości w gminie Łukta.
      Jestem absolutnie przekonany, że moje felietony zmuszą przyszłych kandydatów na wójta i radnych do sporego wysiłku i zobaczą oni swoją małą ojczyznę już nie w świetle małej, dogasającej latarki, a w strumieniu reflektora. I po otrzymaniu mandatu wezmą się do roboty, nie mówiąc przez cztery lata ani słowa o gruszkach i wierzbie…
      Pozdrawiam.

Stanisław Raginiak – RAS

© Tekst jest chroniony prawem autorskim.
Zabrania się kopiowania i wykorzystywania w całości lub we fragmentach bez zgody autora.



komentarze (0) Brak dodaj komentarz autor:gres edycja:gres

6 Lipca 2017, godz: 13:20

Dni Łukty 2017



komentarze (3) autor: Przy dobrej pogodzie!! dodaj komentarz autor:gres

5 Lipca 2017, godz: 21:20

FRRŁ informuje



komentarze (0) Brak dodaj komentarz autor:malina edycja:malina

1 Lipca 2017, godz: 11:44

Gdy myślę… Łukta (18)


Raginiak wita po dość długiej przerwie.

Gdy myślę… Łukta (18)

         Asumptem do dalszego pisania felietonów (startuję na dzień przed lipcem 2017) był jeden znaczący fakt: ilość osób je czytających. Po kilku latach przerwy, gdy zajrzałem na ŁUKTA CITY nie wierzyłem własnym oczom, średnio jeden artykuł przeczytało dwa tysiące osób! Oczywiście nie w jeden dzień, ale na przestrzeni roku czy nawet więcej. To niezły rezultat. Biorąc pod uwagę to, że ten naród w 70% już nic nie czyta, a jedynie ogląda kabarety (ja ich nienawidzę!) i słucha „kastratów” od disco polo (i tu obecna jest moja nienawiść!).
          Jest jeszcze jeden istotny powód, dla którego następuje mój dziennikarski come back, to Grzegorz Malinowski, właściciel tej strony. Mimo różnych perypetii (głównie z mojej strony, bo kto wytrzyma z poetą?) ten mężczyzna wszystko zniósł dzielnie i zawsze był i jest dla mnie uprzejmy i pomocny.
         Z Grzegorzem widzimy się rzadko, ale jeśli już to w konkretach. I tak właśnie stało się na początku czerwca br., gdy poprosiłem go o pomoc przy Mityngu Poetyckim w Wynkach (notabene zorganizowałem go wspólnie z Cezarym Radziszewskim, wspaniałym człowiekiem, sołtysem tej wsi). Grzegorz nie odmówił. Oprócz reklamy, filmował i robił zdjęcia, chociaż pogoda była bardzo upierdliwa, czyli deszczowa. Ale daliśmy radę. Na to spotkanie, kiedy to deszczowe chmury zahaczały o wynkowskie kominy, przyszło prawie 50 osób. Może ktoś kręcić nosem, ale dla mnie i moich Poetów-Gości była to rewelacja.
         Wieczór, jak zawsze, perfekcyjnie poprowadziła moja córka Elżbieta. Wiersze, oprócz mnie, czytali profesor Zbigniew Chojnowski, Wojciech Kass, a fragmenty prozy poetyckiej Tomasz Kardacz. Ludziom wiersze i proza się podobały. A ja mimo niepogody i ciemności oblałem się rumieńcem (z radości), gdy podszedł do mnie ksiądz Jerzy i zapytał, gdzie może znaleźć mój wiersz (przed chwilą czytany) Kiedyś, gdy ciebie kochać przestanę… Obiecałem proboszczowi, że wydrukuję w domu i przywiozę któregoś dnia do Łukty, dla niego.
         Oczywiście nad Jeziorem Łoby nie zabrakło mącicieli, szczególnie jeden pan, lekko podchmielony, po każdym przeczytanym wierszu wołał bis! Ucichł, gdy ktoś ze słuchających zapytał go, czy aby wie co znaczy to słowo?
         Ja byłem wyjątkowo miły dla tego gościa, chociaż akurat podczas mojego czytania darł się najgłośniej, słychać go było chyba w Worlinach. Przerwałem w którymś momencie wiersz o lesie i powiedziałem przez mikrofon, że jak skończę to zaproszę tego pana na spacer, na wykład o dobrym wychowaniu, a może nawet opowiem mu o Oyamie (moim mistrzu karate).
         Przyznam, że jestem pełen podziwu dla Cezarego, który stanął na wysokości zadania i skrawek przyplażowy 24 czerwca 2017 roku uczynił wyjątkowym, zarówno pod względem estetyki jak i kulinarnym (był świetny bigos i jakaś zupa, niestety nie zdążyłem jej zjeść).
         Medialnie Wieczorem nad jeziorem pilotowało Radio Olsztyn, a konkretnie Robert Lesiński, najlepszy dziennikarz tej stacji. W Wynkach był także znakomity fotografik z Olsztyna Henryk Cirrut (warto obejrzeć jego prace w internecie). Z panem Henrykiem spotkaliśmy się pierwszy raz, ale już po kwadransie obaj czuliśmy się tak, jakbyśmy znali się od lat. To coś pięknego, gdy na naszej drodze spotykamy nietuzinkowych, twórczych, mądrych ludzi, a przy tym skromnych, wychowanych niemalże po królewsku.
         Skąd pomysł na Wynki? Ano stąd, że trzeba ludziom oferować coś ważnego dla ducha. Oczywiście, gdyby nie moi piszący koledzy, którzy wszystko tego wieczoru wykonali charytatywnie, nic by z tego nie wyszło.
         Nazajutrz w niedzielę, kiedy to na krótko spotkałem się z Radziszewskim, powiedział mi, że ktoś już był u niego i dziękował za wczorajsze strofy. A ktoś inny zapytał wręcz: jak pan to robi, panie Czarku, że wieś się zmienia na lepsze?
         Pięknie.
         Profesor Chojnowski zasugerował mi, że powinienem takie wieczory zorganizować nad każdym jeziorem w gminie Łukta. I pewnie ma rację. Jednak ja mieszkam w Grudziądzu i nie mogę zbyt często przyjeżdżać w rodzinne strony. Ale jeśli znajdą się tacy sołtysi (a może nawet radni…), którzy zechcą uatrakcyjnić czas mieszkańcom swoich wsi, to zawsze można się do mnie zwrócić, pewnie nie odmówię.
         To tyle o wieczorze nad Łobem.
         Teraz jeszcze dwa słowa o felietonach.
         Będę się starał napisać coś przynajmniej raz na dwa tygodnie. Zachęcam do czytania, także do wymiany zdań, opinii. Tylko proszę robić to z klasą. Uszanuję każdego adwersarza, jednak pod warunkiem, że nie będzie używał epitetów, preferował demagogii, przesadnie konfabulował. Uszanuję zdanie mizoginów, mizantropów, pozytywnych szaleńców, neurasteników, realistów, romantyków, zagubionych i… odnalezionych, a nawet wytatuowanych na całym ciele (co za durna moda….).
         Wdzięczny będę, jeśli ktoś z czytających coś mi zasugeruje, podpowie, a może nawet umówi się ze mną na spotkanie, gdy będę w Łukcie i coś mi szepnie na ucho…
         Jak chociażby ostatnio jeden pan zaraz po mszy niedzielnej:
         – Pani Stanisławie, mamy tu w gminie takiego jednego, co to już myśli o wygraniu przyszłych wyborów na wójta. Mąci strasznie! Jednak ktoś o tym gagatku pisze dość składne wierszyki i mu dokucza. I słusznie. Może, panie Stanisławie, napisałby pan coś szerzej o tych przeróżnych hockach-klockach wyprawianych przez tego pana, który chyba urodził się po to, aby innym ludziom „umilać” życie…
         Kto wie, może już niedługo wysmażę większy felieton o różnych zagraniach tego pana (raczej nie fair).
         Na dziś to wszystko.
         Mam nadzieję, że czytało się dobrze.
         A druga moja nadzieja to ta, że na stronę ŁUKTA CITY wrócą ci, którzy czytali moje artykuły.
         Pozdrawiam Wszystkich Szanownych Czytelników.

Stanisław Raginiak – RAS

© Tekst jest chroniony prawem autorskim.
Zabrania się kopiowania i wykorzystywania w całości lub we fragmentach bez zgody autora.

© Ilustacje: Grzegorz Malinowski




komentarze (0) Brak dodaj komentarz autor:gres edycja:gres

28 Czerwca 2017, godz: 12:16

MIMO DESZCZU BYŁO PIĘKNIE


       

        24 CZERWCA 2017 WIECZOREM (GODZ. 21) W WYNKACH ODBYŁ SIĘ MITYNG POETÓW: ZBIGNIEWA CHOJNOWSKIEGO Z OLSZTYNA, TOMASZA KARDACZA Z BERKWEDY, WOJCIECHA KASSA Z PRANIA I STANISŁAWA RAGINIAKA - POCHODZĄCEGO Z GMINY ŁUKTA, GDZIE ZNAJDUJĄ SIĘ WYNKI.
        TEGO SAMEGO WIECZORU ZAPREZNENTOWANO ZNAKOMITE ZDJĘCIA HENRYKA CIRRUTA Z OLSZTYNA.
        NAD WSZYSTKIM MEDIALNIE PANOWAŁ ROBERT LESIŃSKI Z RADIA OLSZTYN. CZŁOWIEK TAK PRZYCHYLNY WSZELKIM LOKALNYM INICJATYWOM, ŻE AŻ WIERZYĆ SIĘ NIE CHCE.
        W WYNKACH OBECNY BYŁ PROBOSZCZ PARAFII W ŁUKCIE, KTÓRY POGRATULOWAŁ RAGINIAKOWI I RADZISZEWSKIEMU TAK AMBITNEJ IMPREZY.
        ORGANIZATOREM BYŁ NIESAMOWITY CEZARY RADZISZEWSKI I RADA SOŁECKA. PROWADZIŁA E. RAGINIAK (CÓRKA POETY). NIESTETY LAŁO CAŁY DZIEŃ, WIECZOREM TEŻ. A JEDNAK NAD JEZIORO ŁOBY W WYNKACH PRZYSZŁO KILKADZIESIĄT OSÓB, CO W OGÓLE BYŁO JAKIMŚ CUDEM NAD JEZIOREM.
        PROFESOR CHOJNOWSKI POWIEDZIAŁ, ŻE W OLSZTYNIE W SŁONECZNY DZIEŃ NIE BYŁOBY TYLU OSÓB.
        BYŁO PIĘKNIE MIMO DESZCZU I CHMUR CIĘŻKICH ZAWADZAJĄCYCH O KOMINY W WYNKACH.
        POECI DZIĘKUJĄ TYM, KTÓRZY PRZYSZLI POSŁUCHAĆ ICH WIERSZY.
        A SŁUCHACZE DZIĘKUJĄ POETOM.
        MIMO CZARNYCH CHMUR BYŁO PIĘKNIE.
        ORGANIZATORZY DZIĘKUJĄ ZA POMOC DYREKCJI GMINNEGO OŚRODKA KULTURY W LUKCIE.

       PS Wkrótce opublikujemy większy artykuł z MITYNGU POETÓW W WYNKACH.

(R)

Więcej zdjęć pod adresem: http://goklukta.pl/index.php?id=galeria&idgaleria=200


komentarze (0) Brak dodaj komentarz autor:gres edycja:gres

28 Czerwca 2017, godz: 10:09

WRACAJĄ FELIETONY STANISŁAWA RAGINIAKA


Już na początku lipca ukaże się, pierwszy z nowej serii, felieton S. Raginiaka, dotyczący naszej nabliższej rzeczywistości, okolic i wydarzeń. Felietony z serii "Gdy myślę, Łukta..." ukazują się od kwietnia 2011 roku i cieszą się niemałą popularnością, również wśród komentujących. Autor w swoich tekstach dzieli się z czytelnikami przemyśleniami oraz wspomnieniami o Łukcie oraz komentuje bieżące problemy.


komentarze (1) autor: Nareszcie wiadomość.Pozdrawiam dodaj komentarz autor:gres edycja:gres

14 Czerwca 2017, godz: 14:56

Przebudowa odcinka drogi gminnej nr 152046N



komentarze (1) autor: No to teraz po 72 latach społeczeństwo sobie poszaleje chodząc i jeżdżąc. dodaj komentarz autor:gres

12 Czerwca 2017, godz: 22:05

Mityng Poetycki


WIECZOREM NAD JEZIOREM


        Miło nam poinformować, że 24 czerwca na Mityngu Poetów w Wynkach zaprezentowanych zostanie kilka zdjęć znakomitego fotografika Henryka Ciruta– artysty z Olsztyna.

     H. Cirut jest absolwentem Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych w Zamościu oraz Uniwersytetu Warszawskiego na Wydziale Psychologii i Pedagogiki. W latach 1974-1979 redaktor graficzny „Gazety Olsztyńskiej”, wówczas także współtwórca gazety studentów Warmii i Mazur „Dylematy”. Jeden z pomysłodawców Olsztyńskiego Informatora Kulturalnego OIK, wieloletni członek zespołu redakcyjnego biuletynów Ogólnopolskich Spotkań Zamkowych „Śpiewajmy Poezję”, współzałożyciel Fundacji Środowisk Twórczych. Po ukończeniu studiów rozpoczął pracę w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Olsztynie, następnie Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim.


komentarze (0) Brak dodaj komentarz autor:gres edycja:gres

8 Czerwca 2017, godz: 09:52

Zapraszam do wzięcia udziału: Turniej dwójek w siatkę!


 

REGULAMIN:

1.       Organizatorem turnieju jest Animator Sportowy (ORLIK Łukta)

2.       Turniej rozegrany zostanie na Orliku w Łukcie

3.       Termin turnieju 24.06.2017 godz. 15:00

4.       Cele turnieju: Aktywne spędzenie wolnego czasu, podnoszenie sprawności ogólnej uczestników i popularyzacja piłki siatkowej, integracja mieszkańców

 

Zasady uczestnictwa:

1.       Zawodnicy startują na własną odpowiedzialność

2.       Rozgrywki mają charakter amatorski, mogą być pary mieszane,

3.       Uczestnik musi mieć ukończone 16 lat,

4.       Drużyna składa się z dwóch osób, w zgłoszeniu należy podać: imię i nazwisko i nr kontaktowy

5.       Ilość drużyn jest ograniczona.

6.       Obowiązuje wpisowe: 20 zł.

 

 

Zasady rozgrywek:

1.       System rozgrywek jest uzależniony od ilości uczestników,

2.       Turniej prowadzony jest wg przepisów gry w siatkówkę (dwójek)

3.       Nad przebiegem turnieju czuwa sędzia zawodów i organizator.

 

Zasady końcowe:

1.       Każdy zawodnik jest zobowiązany do zapoznania się z regulaminem,

2.       Każdy zespół musi posiadać strój sportowy,

3.       Przed meczem każda para ma 2-minutowy czas na rozgrzewkę,

4.       Organizatorzy zastrzegają sobie prawo do dokonywania zmian oraz ostatecznej interpretacji regulaminu i zasad gry,

 

5.       W przypadku złych warunków atmosferycznych organizator może odwołać turniej.


komentarze (0) Brak dodaj komentarz autor:malina edycja:malina

29 Maja 2017, godz: 08:25

Wyniki wyborów uzupełniających



komentarze (1) autor: "Ostra" rywalizacja z nikłym udziałem wyborców dodaj komentarz autor:gres

25 Maja 2017, godz: 22:39

Zawody strażackie, występy, atrakcje. ZAPRASZAMY !!



komentarze (0) Brak dodaj komentarz autor:malina

10 Maja 2017, godz: 10:15

GŁOSUJEMY !!!


Florczaki zostały zgłoszone do konkursu, w którym do wygrania jest siłownia napowietrzna w tej miejscowości. Jest to jedyna miejscowość z naszej gminy, więc prosimy wszystkich mieszkańców o głosowanie na tą lokalizację!

Wystarczy wejść na stronę

https://www.nestleporusza.pl/glosowanie 

zalogować się (jest możliwość zalogowania przez facebooka, która jest o wiele łatwiejsza)
a później w polu "wpisz nazwę miejscowości lub województwa" wyszukać Florczaki i oddać głos.

Każdego dnia z jednego konta można oddać tylko 1 głos!

Zmobilizujcie swoich znajomych i przekażcie wiadomość dalej! Liczy się każdy głos.

MAMY REALNĄ MOŻLIWOŚĆ ZROBIENIA CZEGOŚ DOBREGO DLA NASZEJ MAŁEJ SPOŁECZNOŚCI.


komentarze (1) gres: Oddaliście dziś już swoje głosy? dodaj komentarz autor:gres edycja:gres

                                      
                                      
                          

 


copyright © lukta-city.pl
autor: Grzegorz Malinowski